Kelner, miłość, jajko i skorpion…

Dzisiejsze Słowo (Łk 17, 7-10):

Jezus powiedział:

«Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”».
Wczoraj koleżanka podesłała mi wywiad z Agnieszką Chylińską, w którym mówi ona w poruszający sposób o swoim życiu, o swoim żalu, tęsknocie, bólu, cierpieniu, nawróceniu i byciu w zupełnej szczerości przed Bogiem. O dojrzeniu do tej szczerości, zrzuceniu maski, spotkaniu z Nim taka, jaka jest. O RELACJI z Bogiem.

Kiedyś usłyszałam przepiękne zdanie: Zbawienie jest dziełem miłosierdzia, a nie sprawiedliwości. Rzadko kiedy o tym myślimy. Za rzadko. Diabeł ma 2 strategie jak nam zbawienie utrudnić. Albo przedstawia nam obraz zbawienia jako coś, co się nam należy, jak psu buda i chulaj dusza, piekła nie ma. Albo mówi nam, że musimy na zbawienie zasłużyć. I że nad nami stoi Pan Bóg z bejsbolowym kijem i tylko czeka aż nam się noga podwinie, żeby nam wtedy pokazać, kto tu jest silniejszy. A że się noga w końcu podwinie, to w sumie po co się starać – i tak się nie uda, niebo nie dla Ciebie… A Bóg ani taki, ani taki. Ani On ciepłe kluchy ani żandarm. Ale o tym to sobie jeszcze kiedyś pogadamy. 😉

To Słowo jest dziś dla mnie Słowem właśnie o tym – zbawienie jest dziełem miłosierdzia a nie sprawiedliwości. Jeśli wypełniasz dobre uczynki, żyjesz zgodnie z Jego Prawem, to wypełniasz swój OBOWIĄZEK. Jesteś kelnerem i robisz swoją robotę profesjonalnie. Nie tłuczesz talerzy i nie mylisz stolików. Naprawdę nie należą Ci się famfary. Ani zbawienie. Zbawienie możesz dostać dlatego, że Jemu się tak podobało – przyjść na ziemię, objawić nam Ojca, umrzeć za nas na krzyżu, zmartwychwstać i posłać nam Ducha. Wcale nie musiał. Chciał. Z miłosierdzia. Nie stawaj do modlitwy z wyliczanką o swoich postach i jałmużnach. Nie rób tej komedii. Proś Go o miłosierdzie. On Cię może zbawić. Z miłosierdzia. Człowieka i Boga po grzechu pierworodnym dzieli PRZEPAŚĆ. On przerzucił most nad tą przepaścią. Bo chciał. Tym mostem jest krzyż. Wejdź na ten most. Idź. Proś Go, żebyś przeszedł do końca. Wiesz, że sprawiedliwy Hiob, Abraham, Noe, prorocy Starego Testamentu i sama Maryja, oglądają Boga twarzą w twarz, TYLKO DLATEGO, ŻE ON ICH ODKUPIŁ, tylko ze względu na Jego mękę i zmartwychwstanie? Jezus umarł nawet za Maryję. Ona została zachowana od grzechu pierworodnego, dzięki krzyżowi Jezusa. „Mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego” Tak brzmi ten dogmat. Wiesz o tym, że żaden z najsprawiedliwszych ludzi na ziemi po grzechu pierworodnym, nie mógłby oglądać Boga tylko ze względu na to, że żył dobrze? Tyle o tej drugiej pokusie zasługiwania.

Została jeszcze pierwsza – zbawienie mi się należy. Nie wdając się w szczegóły, powiem Ci tak. Wiesz, że będziemy sądzeni z miłości do Boga i do bliźniego, prawda? Tak mówi św. Jan od Krzyża. Nikt nie wejdzie do nieba, kto nie będzie trwał w chwili śmierci w stanie miłości do Boga (łasce), nawet gdyby nie wiem jak żył sprawiedliwie. Musi mieć łaskę, udzieloną przez Boga czy to sakramentalnie czy pozasakramentalnie, ale jednak. I nie jest to żadna niesprawiedliwość, bo zbawienie nie jest dziełem sprawiedliwości. Ale…

Pamiętasz tą historię, gdy Jezus mówi, że żaden ojciec nie da synowi skorpiona, gdy ten prosi go o jajko (Łk 11, 11-12)? Jeśli ktoś, kogo kocham, mówi mi: proszę Cię, nie rób tak w mojej obecności, bo tego nie lubię; nie dawaj mi tej kanapki z serem, jak wiesz, że nie lubię itd,, to będziemy mu to robić? Nie że się zapomnimy, ale tak celowo? No nie. I nie ma znaczenia, czy byłaby kara, czy nie. Bo kochacie. Jeśli kochasz Boga i On Ci podaje listę rzeczy, które Mu sprawiają przykrość i mówi: proszę, nie rób tego. Bo mnie boli, jak tak robisz. Może dzisiaj nie rozumiesz, dlaczego, zrozumiesz kiedyś, ale proszę, nie rób tak. Będziesz robić wbrew Jego prośbie? No nie. Może czasami się zapomnisz, albo Cię diabeł zaślepi i mu ulegniesz, omami Cię tym, jakie to super cacko zakazane, ale tak złośliwie Mu tego robić nie będziesz. Bo Go kochasz.

Niektórzy święci mówili, że przychodzi taki moment w życiu duchowym, że wierzysz w to, że jest piekło, przestrzegasz przed nim ludzi, ale mówisz, że w sumie jest ci to obojętne dla Twojego życia duchowego. W jakim sensie? Chcesz żyć moralnie, nie chcesz Mu sprawiać przykrości, bo Go to boli. A jak Mu tę przykrość sprawisz, to chcesz jak najszybciej Go przeprosić. Pewnie, by w pełni do takiej Miłości dojść, trzeba przejść bardzo długą drogę. Obym miała kiedyś, Panie, taką miłość do Ciebie…
Widzisz teraz różnicę między tym, kto grzeszy i nawraca się w chwili śmierci a tym, kto grzeszy zuchwale do śmierci? Ten pierwszy kocha, poznaje ogrom zła i bólu, który zadał ukochanej Osobie i żałuje. I Miłość mu otworzy bramę raju. Jakże inny jest stan tego, kto robił Bogu przykrości zuchwale (i tak mi przebaczy) i tak stwardniało jego serce, tak zziębło, że aż stało się kamieniem do dnia jego śmierci. Taki nie ma w sobie miłości i dlatego Miłość nie może mu otworzyć bramy raju, choć bardzo chce. I to jest właśnie grzech przeciw Duchowi Świętemu. Boże miłosierdzie jest wszechmocne wobec autentycznego żalu nawet w ostatniej sekundzie życia, ale tego, kto przynajmniej tęsknił za Miłością, kto spotykając się w chwili śmierci z Panem, chciał, żeby chociaż ostatnie drgnienie serca było dla Niego. Boże miłosierdzie jest bezradne wobec tego, kto nie ma w sobie miłości i nie chce jej mieć. Bo jaka to miłość, bić ukochanego po twarzy i mówić – i tak mi przebaczysz, uderzę cię jeszcze raz… To jest otchłań piekła…
Co ma do tego Chylińska? A no to właśnie. Ona żałuje. I miłuje. I ma z Bogiem relację. I tej relacji chce i pragnie. Wiele jej przebaczono, bo bardzo umiłowała. A ten, komu mało się wybacza, mało miłuje (por. Łk 7, 47). Bo miłość Bożego przebaczenia jest pierwsza. Bo umiłował nas, gdyśmy jeszcze byli grzesznikami(Rz 5, 8). Umiłował ją, jeszcze wtedy, gdy była taka, jak się określa.

4 myśli na temat “Kelner, miłość, jajko i skorpion…”

  1. Mnie też podesłała ten wywiad dzisiaj rano znajoma. Ucieszyła mnie szczerość Agnieszki, za to bardzo ją szanuję.
    Dziękuję Ci za ten wpis, głoś Słowo, prędzej czy później zasiane ziarno wyrośnie na silne i potężne drzewo. 😊
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    Polubienie

      1. Spoko, każda jest do Jezusa, najwyżej prosimy jeszcze kogoś sprawiedliwego, kto jest już w niebie jak Maria, żeby tam się też za nami wstawił (por Jk 5, 16b) u Jezusa właśnie. Przeczytałam już po fakcie zresztą. 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s