Krew Jezusa i bramy Jeruzalem

Ostatnie kilka dni nie bardzo miałam czas i nastrój, by pisać. Ale cieszę się z tego, bo mój ostatni wpis dłużej „powisiał”. Koleżanka po przeczytniu mojego wpisu, powiedziała mi, że nigdy nie słyszała dotąd, że zbawienie jest dziełem miłosierdzia a nie sprawiedliwości. To razem z poniżej przytoczonym ostatnio częstym motywem w Słowie w liturgii, odczytuję w jednym kluczu – Pan Bóg chce, aby głosić Jego zbawienie, aby głosić kerygmat.

W ostatnim wpisie wybrzmiał kerygmat. A Słowo aż dwukrotnie w międzyczasie (jeśli ktoś był na Mszy z formularza o Matce Bożej Miłosierdzia) przypomniało: „Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela naszego, Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni Jego łaską stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego”. (Tt 3,5-7). Wczorajsze Słowo z Listu do Hebrajczyków wprawdzie kończy się na wersecie 18, ale warto przytoczyć werset 19: „Mamy więc pewność, bracia, że wejdziemy do miejsca świętego dzięki Krwi Jezusa”. (Hbr 10, 19).

 

 

Jeśli mamy szaty obmyte w Jego Krwi (we chrzcie i w sakramencie pokuty), wejdziemy. Choćby nas oskarżyciel dniem i nocą oskarżał. Wejdziemy do miejsca świętego, dzięki Krwi Jezusa.

„Błogosławieni, którzy płuczą swe szaty, aby władza nad drzewem życia do nich należała 
i aby bramami wchodzili do Miasta”. (Ap 22, 14)

A dzisiaj w liturgii zaczynamy czytać Księgę Apokalipsy.

Może pobądźmy jeszcze z tym Słowem nadziei. To prawda, że w dzisiejszym świecie wielu jest ludzi, którzy Bogiem się nie przejmuje, a nawet o Nim nie myśli, a miłosierdzie Boże traktuje jak coś, co się im po prostu należy. Ale jest też bardzo wielu złamanych na duchu, skreślających samych siebie, zrozpaczonych, nie widzących światła w tunelu. Przybitych nie tylko zewnętrznymi okolicznościami, ale także własną słabością i grzechem. Przeklinających siebie, czujących do siebie obrzydzenie. Załamanych własną bezsilnością i bezradnością. Może niektórzy ateiści i sceptycy powiedzą: oto owoc wiary, moralności. Nie jest to prawdą. Ileż po tym świecie chodzi ludzi wewnętrznie przetrąconych, zranionych, załamanych, którzy nie są chrześcijanami albo dawno temu odeszli od praktykowania wiary. Jeśli ktoś myśli, że wyrzuty sumienia, że ból i smutek, który człowiek czuje z racji swoich życiowych błędów, jest doświadczeniem tylko wierzących, niewiele wie o człowieku. Zabójstwo boli każdego, zdrada, oszczerstwo, łajdactwo sprawiają, że nawet niereligijny człowiek zmaga się z poczuciem winy. Tylko, że świat doczesny i jego sposoby nie dają ostatecznej odpowiedzi na to poczucie winy. Nie są w stanie zdjąć z ludzkich barków ciężaru przeszłości. Do tych wszystkich, tych daleko i tych blisko (chrześcijan i tych, którzy z chrześcijaństwem niewiele mają wspólnego) przychodzi Jezus i mówi: bramy mojego miłosierdzia są otwarte, im bardziej jesteś chory, tym szybciej do mnie przyjdź! Nie przyszedłem do sprawiedliwych, ale do grzeszników (por. Mk 2, 17). Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale chorzy! Przyjdź do Jezusa wtedy, gdy jesteś chory, gdy jesteś grzeszny. Wielu z nas mówi: ok, teraz jestem chory, to się najpierw tak choć trochę poprawię i potem przyjdę do Jezusa i powiem Mu: no tak, tydzień temu byłem bardzo chory, ale teraz ten tydzień to już nie miałem nawet katarku. Czekamy ze spowiedzią, „aż się poprawimy”. Podczas gdy Jezus, chce nam dać leki, opatrunki i siłę do poprawy w sakramencie pokuty.

Ten post jest do tych wszystkich, którzy się źle mają i którzy nie widzą już sensu. Przyjdźcie i opłuczcie swoje szaty we Krwi Baranka, a wejdziecie do Niebieskiego Jeruzalem. Kto odda Jezusowi swój grzech, może być pewny, że grzech ten jest już skreślony, zmazany („skreślił zapis dłużny” por. Kol 2, 14). Możesz być pewny, że będziesz zbawiony, dzięki Krwi Chrystusa. Tylko z Niej skorzystaj! Nie ma takiego dołu, takiej nędzy, takiego grzechu i takiego zła, do którego nie mogłaby dotrzeć moc krzyża i zmartwychwstania Jezusa! Nie pozwól sobie wmówić czegoś innego. Jeśli jesteś wśród tych, których szatan kusi rozpaczą, przyjdź do Jezusa i oddaj Mu to, co Cię od Niego oddala i gnębi. Niechaj się nie lęka do Mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia Mojego” (Dz 1059)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s