Panie, do kogóż pójdziemy?

Jutrzejsze czytanie z księgi Nehemiasza (Ne 8, 2-4a. 5-6. 8-10) mówi o słuchaniu Słowa Bożego. O słuchaniu go ze wzruszeniem i płaczem, ale także (do czego zachęca prorok) z radością i w atmosferze świętowania. Słowo Boga, słowo życia wiecznego… Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem – zaśpiewamy jutro w psalmie responsoryjnym.

W moich myślach łączy się to z ostatnio rozważanym przeze mnie fragmentem Ewangelii (J 6, 60-69): „A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?» Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca». Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?»Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga».

Słowo Boga jest słowem życia wiecznego. Słowo Boga jest mądrością. Ale jest także wyzwaniem. W życiu chyba każdego z nas pojawiają się takie okresy lub poznajemy takie fragmenty Bożego Słowa, że konfrontowani z nim, mówimy: Trudna jest ta mowa. Słowo Boga jest też trudne. Ono stanowi dla każdego z nas wyzwanie. W pewnym sensie każdy w jakiś sposób nie dorasta do Ewangelii. Słowo prowadzi nas ku pełni człowieczeństwa, a ten proces trwa. Niekiedy całe życie. Przyznając, że Słowo Boże jest dla nas niejednokrotnie zadaniem, wyzwaniem i zaproszeniem do zmagania, mamy dwa rozwiązania. Odejść jak wielu słuchających Jezusa, gdy chodził po ziemi palestyńskiej albo odpowiedzieć jak Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. 

Piotr nie zaprzecza temu, że słowa Jezusa są trudne, są wyzwaniem. Piotr podaje tylko i aż inne rozwiązanie. Postanawia mimo tego pozostać przy Jezusie, co więcej prowadzić życie tak, by ciągle wzrastać, dorastać do Ewangelii. Jak wiemy z kart Pisma Świętego, zajmie mu to sporo czasu. Ale nie zrezygnuje. I ostatecznie osiągnie życie wieczne.

Słowo Jezusa konfrontuje nas z naszym egoizmem, wygodnictwem. Wymaga spojrzenia dalej, na cel, który niekiedy znika nam sprzed oczu, ukrywa się jak górski szczyt we mgle. Droga za Jezusem rzeczywiście może być porównana do górskiej wędrówki. Lubię chodzenie po górach i wielokrotnie doświadczyłam tego momentu, gdy po pierwszym entuzjazmie, wraz z pokonywaniem coraz wyższych terenów, przychodzi zniechęcenie. Nagle odzywają się przeróżne argumenty za tym, by pozostać gdzieś na szlaku lub zejść na dół. I nie okłamujmy się – naprawdę zejście na dół wiąże się z ulgą, z chwilowym zadowoleniem, z uniknięciem zmęczenia i ryzyka. Ale jeżeli zejdę na dół, zrezygnuję, to nigdy nie dotrę na szczyt. Muszę wybrać. Podobnie jest w drodze za Jezusem. To prawda, że patrząc krótkofalowo, tu i teraz, bardzo często łatwiej jest oszczędzić sobie wysiłku i żyć w kontrze do Bożych przykazań. Tylko, że jeżeli wybiorę taką drogę, nie osiągnę szczytu, który chciałam zdobyć – pełni człowieczeństwa i wiecznego szczęścia.

Piotr podaje powód, dla którego decyduje się iść za Jezusem mimo, że Jego słowa są trudne. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga. Jak to się dokonało? Te słowa wypowiada Piotr jeszcze przed zmartwychwstaniem. Jezus powiedział kiedyś, że wiara uczniów opiera się na zobaczeniu znaków i cudów (por. J 4, 48). Początek wiary uczniów to cud w Kanie Galilejskiej, o którym słyszeliśmy w poprzednią niedzielę. „Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie (J 2, 11)”.

Największym znakiem, jaki uczynił Jezus było Jego zmartwychwstanie. To ono w ostateczny sposób potwierdziło Jego boskość. To właśnie na nim możemy opierać naszą wiarę i zaufanie słowu Jezusa. My, uczniowie Pana, którzy wiemy już o Jego zmartwychwstaniu, skonfrontowani z trudnym Słowem, do którego nie dorastamy, możemy powiedzieć: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty powstałeś z martwych i dlatego wierzymy temu, co mówisz, nawet jeśli tego nie rozumiemy lub jest to dla naszego życia ogromnym wyzwaniem.

Tak, dlatego z taką siłą wielokrotnie podkreślam, że kerygmat powinien być głoszeniem pierwszym, pierwotnym. Uprzednim do wszelkiej nauki, w tym do nauczania moralności. Moralność chrześcijańska chociaż  naprawdę może być pięknie wyjaśniona, wytłumaczona i uzasadniona jako prowadząca do pełni człowieczeństwa, to jednak w praktyce jest trudna. Spotkanie ze zmartwychwstałym, może być tym, co pozwoli wybrać drogę Piotra, a nie odejść, kiedy napotkamy trudności, kiedy zobaczymy własną słabość. Takie jest doświadczenie bardzo wielu chrześcijan. Pamięć o tym szczycie – zmartwychwstaniu, które ma być naszym udziałem, jeśli będziemy trwali w miłości Chrystusa- pozwoli nam nie zawrócić, kiedy wspinaczka okaże się trudna. Będziemy wiedzieli, że rezygnacja to porzucenie nadziei na zmartwychwstanie życia. A droga za Jezusem, z Jezusem, trzymając Go za rękę, nawet jeśli będzie trwała długo, jeśli w jej trakcie wielokrotnie upadniemy i nabawimy się wielu kontuzji, finalnie doprowadzi nas na samą górę.

Św. Paweł, którego nawrócenie wczoraj wspominaliśmy, napisał: A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. (…)  jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania. Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli (1 Kor 15.17-20). Rzeczywiście, jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, jesteśmy pożałowania godni. Trudzimy się, czyniąc wysiłki, by dostosować nasze życie do trudnej nauki, ale czynimy to na próżno. Szczytu nie ma. Syzyfowa praca.
Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał. Ten, kto bez cienia wątpliwości, udowodoniłby, że zmartwychwstania nie było, obaliłby całe chrześcijaństwo. Jak dotąd jednak taka osoba się nie znalazła. I chociaż uznanie zmartwychwstania wymaga w pewnym momencie aktu wiary, to jednak ta wiara opiera się na logicznych przesłankach. Polecam lekturę „Sprawa zmartwychwstania” Josha McDowella. Tekst można znaleźć na Internecie pod tym linkiem: https://przyjaznawiedza.files.wordpress.com/2013/10/josh-mcdowell-sprawa-zmartwychwstania.pdf Josh McDowell jest protestantem, ale to opracowanie jest godne uwagi wszystkich chrześcijan. W moim życiu było jedną z najważniejszych lektur, po którym dalej drążyłam temat. Skoro chrześcijaństwo, to która jego gałąź jest tą najpierwotniejszą, najbliższą apostołom. I tak jestem katoliczką (choć ochrzczona i tak wychowana, był to w pewnym momencie mój osobisty wybór).

Zauważmy na koniec, że Jezus nie gani Piotra za takie uzasadnienie pozostania przy Nim. Gani go za wiele, raz Piotrowi się obrywa nawet, że jest szatanem (por. Mk 8, 33). Ale nie za te słowa. Tak naprawdę są one najczystszym wyrazem uznania boskości Jezusa. Jesteś Bogiem, a ja człowiekiem. Ja mogę nie rozumieć, ja mogę mieć problemy z kroczeniem Twoją drogą. Ale to Ty jesteś Bogiem. To Ty wiesz lepiej ode mnie, co jest dobre, a co złe. Ja mogę się mylić. Mogę błądzić. Ale uznaję Twój autorytet. Nie muszę rozumieć. Idę za Tobą, bo wiem, że Ty znasz drogę. Jak w górach. Nieraz, gdy nie znamy drogi, możemy pobłądzić, idąc właśnie tą pozornie najkrótszą lub najbardziej prawdopodobną. Ty jesteś Przewodnikiem i znasz drogę. Nieraz chciałabym powiedzieć- patrz, tędy chyba też można. Ale ufam Tobie. Wiesz więcej ode mnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s