Cierpliwość wzrastania

Dzisiejszy wpis będzie rozważaniem na kanwie trzech fragmentów Ewangelii. Jeden z nich, ten który zacytuję jako pierwszy był czytaniem mszalnym w minioną środę.

Pozwólcie, że przytoczę wszystkie fragmenty, do których chcę się odnieść.

Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: «Czy coś widzisz?» A gdy ten przejrzał, powiedział: «Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa». Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: «Tylko do wsi nie wstępuj!» (Mk 8, 22-26)

Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo». (Mk 4, 26-29)

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”». (Łk 13, 6-9)

Środowe czytanie skłoniło mnie do refleksji na temat wzrastania w nas Słowa Bożego, naszego wzrastania w wierze, naszych uzdrowień wewnętrznych, przemian, których pragniemy i  jesteśmy świadkami. W dzisiejszych czasach szybkiego Internetu, szybkich połączeń kolejowych i fast foodów, cierpliwość nie jest często spotykaną cnotą. Nasza kultura cechuje się raczej fundamentalną niecierpliwością. Wyraża się ona na przykład w ciągłym wyprzedzaniu faktów. Nie umiemy przeżyć adwentu. Montujemy choinki i światełka w połowie listopada. Nie umiemy przeżyć narzeczeństwa i poczekać ze wspólnym zamieszkaniem na ślub. Przeskakujemy z przelotnego związku w konkubinat. Jednocześnie to, co zyskujemy nie napełnia nas. 24 grudnia choinka jest już obojętna. Nie cieszy. Ślub nie jest wyczekiwanym momentem, najszczęśliwszym dniem w życiu. Sprowadza się do wrzucenia fotek na insta i kosztownej imprezy. Podobnie jak z fast foodem. Można się nim szybko zapchać, ale nie odżywić. Wyrzuciliśmy za burtę tęsknotę. A jakże to piękne uczucie! Ile wierszy powstało dzięki niemu, ile obrazów i utworów muzycznych… Szukając ratunku ze ślepej uliczki, zaczynamy na nowo wracać do tego, co utracone: do samodzielnego przygotowywania posiłków, do wstawania kilka minut wcześniej, by poczuć smak kawy, a nie poparzyć nią gardło w pośpiechu, do celebrowania chwili w myśl mindfullness. Mamy dosyć fast i coraz częściej wybieramy slow. I bardzo dobrze!

Jezus też przestrzega przed pośpiechem w życiu duchowym. Błędem jest mylić gwałtowność w zdobywaniu Królestwa (por. Mt 11, 12), czyli postawę radykalnego pójścia za Panem, by raczej wszystko stracić, niż ponieść szkodę na duszy (por. Mt 16, 26), z niecierpliwością, z pragnieniem by z niemowlęcia zamienić się w dojrzałego człowieka.  Nieobca była mi ta postawa. Roboczo nazwałam ją sobie pragnieniem bycia „gotowym produktem”. Tak nagle, za jednym zamachem. Ale już wiem, że to nie tak. I myślę, że błogosławiony jest czas stopniowego owocowania.

Jezus mógłby uzdrowić niewidomego z Betsaidy za jednym razem. Ale z jakiegoś powodu (może właśnie ze względu na nas!), robi to stopniowo. I tak bywa w naszym życiu duchowym. Nieraz musi upłynąć sporo czasu, by małymi kroczkami pozbywać się swoich wad i słabości, stąpając szczebel po szczebelku, a nie jadąc windą do nieba. Jednych Bóg uzdrawia natychmiast. Z innymi współpracuje w mozolnej, czasami wieloletniej pracy. Dlaczego? To już wie tylko On. Myślę, że jako dobry Ojciec, zna temperamenty swoich dzieci. Dobry rodzic nie będzie tak samo postępował z dzieckiem cholerykiem, jak z flegmatykiem. Nasza dusza też ma swój temperament. Co więcej, niepowtarzalny.Opowieść o drzewie figowym mówi to samo. Owocowanie bywa tajemnicą. Ilu chrześcijan chciało wyciąć siebie z Bożej roli w rozczarowaniu swoim (niekiedy pozornym) brakiem postępu? A Pan okłada nawozem.

Potrzeba nam mieć cierpliwość do samych siebie. Cierpliwość rodzi wytrwałość. Wzmacnia nadzieję. Jest sprawdzianem miłości. Wzrost jest tajemnicą i rzeczywiście, jak w kolejnym przytoczonym fragmencie Ewangelii, nieraz nie wiemy jak się dokonuje. Czy śpimy, czy czuwamy… Mieliście kiedyś tak, że przez długi czas chodziliście z jakąś trudnością, czy wątpliwością i… nagle pewnego dnia, eureka? Nie wiemy, jak. Prości ludzie mówili, że z niektórymi problemami po prostu trzeba się przespać. Neurolodzy, by się zgodzili, bo przecież w czasie snu w naszym mózgu zachodzi wiele procesów, w tym porządkowanie zdobytej wiedzy. Podobnie jest w życiu duchowym. Sakramenty, widzialne znaki niewidzialnej łaski, działają, są jak nawóz, który okrywa korzenie naszego duchowego drzewa. Nie wiemy, w którym momencie to się dzieje, ale przychodzi czas, gdy pojawiają się na nim owoce. Taka cierpliwość wzmacnia zaufanie do Boga. Jezu, Ty się tym zajmij! Nie z bezczynności. Ja pracuję, robię, co w mojej mocy. Ale Ty pomóż, działaj.

Zanim zakończę, zaznaczę, że absolutnie nie chodzi mi o samooszukiwanie się. Można być zgnuśniałym leniem, nie pracować nad sobą, nie plewić swojego pola i nie dopuścić, by można było wysypać na nie nawóz, a nazywać to cierpliwością. Nie, to nie jest cierpliwość. To śmierdzące lenistwo. Kto nie chce zakasać rękawów, ale czeka, że wszystko spadnie z nieba, ten obraża Boga. Dlatego mój wpis jest do tych, którzy się zadręczają swoim brakiem owoców, załamują i chcą poddać, a nie do tych, którzy z uśmiechem na ustach skwitują go: „a, no tak, nic nie robię, ciągle to samo, nie pracuję nad sobą, ale w sumie to cierpliwość, jest dobrze, po co się spieszyć”. Do takich osób, usprawiedliwiających swój brak postępu duchowego i swoje lenistwo, bardziej tyczy się przypowieść o innym drzewie figowym – tym, od którego Pan zażądał owoców, a że ich nie znalazł, to je przeklął (por. Mk 11, 12-14). Albo przypowieść o pannach mądrych i głupich (por. Mt 25, 1-13). I wiele innych.   „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie”, to właściwe wskazanie św. Ignacego Loyoli.

Na sam koniec pozwolę sobie przywołać fragment książki Henry’ego Clouda „Uzdrawiające zmiany”, którą czytam (jeszcze nie skończyłam, więc wstrzymuję się na razie z ogólną recenzją 😉 ). Pisze on cenne uwagi o trzech elementach wzrostu. Są nimi według niego prawda, łaska i czas. Zacytuję wybrane fragmenty o czasie: „Niektórzy chrześcijanie chcą, aby każdy dzień był czasem zbiorów. Terapeuci często słyszą pytanie: „Dlaczego tak dużo czasu musi minąć, by móc poczuć się lepiej”? (…) Przez długi czas trzeba uprawiać ziemię, w skład której wchodzi łaska i prawda, by ostatecznie zebrać duże plony. (…) Bardzo lubię powiedzienie, że najdłuższa droga to droga na skróty. Czasami krótszą drogą idziemy dłużej, niż gdybyśmy od razu poszli naokoło. Kiedy chcemy czegoś „na już”, zazwyczaj musimy na uzyskanie tego poświęcić dużo więcej czasu. Duchowy i emocjonalny rozwój wymaga czasu. Zmiana często przychodzi w trakcie tej podróży i często nawet nie zauważamy, w którym momencie ona się dokonała. (…) W przypowieści o siewcy Jezus przestrzega nas przed szybkim wzrostem, który nie posiada głębi. Ziarna zasiane na skalistej ziemi „wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s